Historia Alexandra Kunošiego
Alexander Kunoši
(1908 – 1962)

Nigdzie nie przeczytacie, że pierwszy ambasador komunistycznej Czechosłowacji w Argentynie (1947–1952), Alexander Kunoši, był w czasie swojego pobytu w Ameryce Południowej wykorzystywany przez sowiecki i czechosłowacki wywiad jako źródło informacji.
Z dostępnych źródeł dowiadujemy się, że Alexander Kunoši „Ukończył gimnazjum w Łuczeńcu, a następnie prawo i gospodarkę narodową na wydziałach prawa uniwersytetów w Pradze i Bratysławie (tytuł JUDr. w 1931 r.), później uzupełniał wykształcenie w Haut Études Internationales w Paryżu. Już w czasie studiów pracował jako urzędnik kontraktowy Ministerstwa Robót Publicznych w Pradze, a od 1931 roku był konceptystą Urzędu Krajowego w Bratysławie, gdzie jednocześnie wykładał w państwowej akademii handlowej. Od 1935 roku pracował w Instytucie Eksportowym, gdzie kierował tzw. wydziałem bałkańskim, jednocześnie był członkiem tzw. komisji ekspertów Rady Gospodarczej Małej Ententy, o której napisał kilka traktatów (Mała Ententa jako czynnik pokoju /1936/). Po rozbiciu Czechosłowacji udał się na emigrację do Paryża, gdzie został urzędnikiem administracji finansowej Czechosłowackiej Rady Narodowej, później pracował w ministerstwie spraw wewnętrznych rządu emigracyjnego. Od lata 1941 roku służył niespełna rok w czechosłowackim wojsku, po czym wstąpił jako urzędnik do emigracyjnego Ministerstwa Opieki Społecznej, gdzie od 1 lutego 1944 roku został szefem wydziału repatriacyjnego. W Londynie również publikował, np. książkę The Basis of Czechoslovak Unity (1944). W lipcu 1945 roku przeszedł do odnowionego MSZ w Pradze, gdzie w październiku 1945 roku (w randze radcy ministerialnego) został ustanowiony zastępcą szefa sekcji gospodarczej. W marcu 1947 roku został mianowany pierwszym powojennym posłem w Argentynie (z jednoczesną akredytacją w Paragwaju i Boliwii); jako człowiek bliski socjaldemokracji pozostał po lutym 1948 roku lojalny także wobec nowego komunistycznego reżimu. Pozostał w Buenos Aires przez kolejne trzy i pół roku, do listopada 1951 roku; w 1949 roku reprezentował nawet rząd czechosłowacki w sporze prawnym przeciwko byłemu ambasadorowi w Urugwaju A. Rašinowi. Wkrótce po powrocie do Pragi został jednak w styczniu 1952 roku aresztowany i przez ponad dwa lata więziony bez sądu, po czym został zwolniony, a postępowanie karne przeciwko niemu umorzono jako bezzasadne. Podobnie jak inni jego koledzy, nie został jednak przyjęty z powrotem do służby i dożył swoich dni w Bratysławie, gdzie utrzymywał się m.in. jako tłumacz (przełożył np. Afrykański poranek S. Usmana (1962) czy powieść Burżuje Maurice’a Druona (1962))” (Jindřich DEJMEK, Diplomacie Československa, Díl II. Biografický slovník československých diplomatů (1918-1992). Praha 2013, s. 133). Inne źródła (takie jak czeska i słowacka Wikipedia, Encyklopedia Słowacka czy Bibliografia dziejów ziem czeskich) podają podobne informacje.
Kunoši miał pracować dla Sowietów
Nigdzie nie ma nawet najmniejszej wzmianki o tym, jakoby Kunoši miał obok swojej oficjalnej pracy dyplomatycznej w zakresie obowiązków także szpiegostwo. Z takim twierdzeniem spotkałem się po raz pierwszy w książce współczesnego rosyjskiego autora – eksperta ds. działań radzieckiego wywiadu w Ameryce Łacińskiej – Nila Nikandrowa pt. Na tylnym podwórku USA – stalinowscy wywiadowcy w Ameryce Łacińskiej, wydanej przez wydawnictwo Wiecze w 2020 r. (Никандров Н. На «заднем дворе» США. Сталинские разведчики в Латинской Америке — «ВЕЧЕ», 2020 — [Анатомия Спецслужб] ISBN 978-5-4484-8332-5).

Od wydania tej pracy minęło już sześć lat i dotąd nikt w Czechach czy na Słowacji nie zauważył, że Nil Nikandrow twierdzi w niej, iż Alexander Kunoši, ówczesny czechosłowacki ambasador, przekazywał radzieckiej rezydenturze w Buenos Aires informacje, za które kazał sobie płacić w dolarach amerykańskich.
Kłopot z rosyjskimi książkami o sowieckim wywiadzie polega na tym, że autorzy wprawdzie podają pewne twierdzenia, które rzekomo opierają się na źródłach archiwalnych, do których umożliwiono im (selektywny) dostęp, ale ze względu na niedostępność archiwów nie podają żadnych sygnatur akt, które dane twierdzenia zawierałyby lub potwierdzały, więc właściwie niemożliwe jest ich zweryfikowanie.
Kunošiemu Nikandrow poświęcił kilka akapitów swojej książki, przytoczę je więc wszystkie.
„W swojej pracy dyplomatycznej Budarin kierował się zasadą: »Nie mamy czego dzielić, pracujemy dla ojczyzny«. Jako oczywistość przyjął polecenie Wyszyńskiego, aby przekazać rezydentowi kontakt do czechosłowackiego dyplomaty, który w korespondencji z Moskwą określany był pseudonimem »Żuk«. Od tej chwili Monachow osobiście przyjmował, oceniał, przetwarzał i przekazywał do Centrali treść otrzymanych dokumentów. Były cenne, ponieważ »Żuk« miał źródło w sekretariacie prezydenta Perona. Kto był tym źródłem – pozostawało zagadką. Odkryć go próbował najpierw Lux, potem Budarin, następnie odpowiednie polecenia wydano Monachowowi.
Ale dla »Żuka« ten »tajny« dostawca informacji był gwarancją stabilnego »zarobku« w dolarach, więc trzymał się jak skała: o tajemniczym źródle nie zdradził ani słowa! Monachow oczywiście starał się dowiedzieć więcej o samym »Żuku« – Alexandrze Kunošim, przedstawicielu czechosłowackiej misji. Ustalił, że rozkaz przekazania dokumentów »sowieckim towarzyszom« Kunoši otrzymał z Pragi od swojego »bezpośredniego przełożonego«.
Wydaje się, że ten przełożony, mimo »zanieczyszczenia« czechosłowackiej służby dyplomatycznej wrogimi żywiołami, zajmował lojalną postawę wobec Związku Radzieckiego. Uzyskane materiały – oryginały szyfrowanych telegramów, a w niektórych przypadkach wyciągi z nich. Dokumenty przekazywano w umówionych miejscach, czasem na przyjęciach. Po skopiowaniu w rezydenturze materiały były bezzwłocznie zwracane. Monachow uważał Kunošiego za »wręcz naiwnie nieostrożnego«.
Monachow starał się zrozumieć powody, które skłoniły Kunošiego do takiego ryzykowania. Czy to tylko chciwość? W latach 1941–1944 przebywał w Londynie i określał się mianem »lewicowego socjalisty«.
Wydal książkę z optymistyczną prognozą dotyczącą przyszłości Czechosłowacji. Monachow spotykał się z ludźmi, którzy znali Kunošiego z Anglii. Na wielu sprawiał wrażenie »oportunisty i karierowicza«. Jego żona, Francuzka, studentka, po zajęciu Pragi przez nazistów wróciła do Paryża, gdzie kontynuowała studia aż do wyzwolenia Francji.
W reakcji na proces »politycznej transformacji« Czechosłowacji Kunoši wstąpił w 1946 roku do partii komunistycznej. Był zszokowany burzliwym rozwojem wydarzeń w Czechosłowacji po śmierci Jana Masaryka. Samobójstwo? Morderstwo? Czy stał się ofiarą radzieckich agentów? Właśnie z tego powodu wielu czechosłowackich dyplomatów złożyło wypowiedzenie i poprosiło o azyl polityczny w krajach, w których pełnili funkcje. Kunoši należał do nielicznych, którzy nie odeszli. Monachow odnotował w charakterystyce »Żuka«: »Wiele rzeczy w swoim kraju nie rozumie, dlatego z decyzją się nie śpieszy«. Kunoši jednak odmawiał publikowania w biuletynie swojej ambasady artykułów, które ukazywały »postępową rolę ZSRR – lidera demokratycznego obozu«.
Swoją postawę uzasadnił prosto: »Współobywatele skrytykowaliby mnie za taką propagandę«. W połowie 1950 roku Kunoši zniknął. Przez kilka tygodni nie było o nim ani wzmianki w kronice dyplomatycznej! »Żuk« ignorował umówione sygnały o konieczności stawienia się na spotkanie. Nasuwał się wniosek: Kunoši ma problemy, nie chce ryzykować. Wszystko wyjaśniło się, gdy Monachow jesienią 1951 roku natrafił na krótką notatkę w dzienniku »La Nacion« o aresztowaniu Kunošiego w Czechosłowacji. Był podejrzany o działalność spiskową.
Jak się później okazało, bez sądu spędził w więzieniu dwa lata. Został zwolniony z powodu braku dowodów. Do służby dyplomatycznej nie wrócił – nie przyjęli go. Monachow był zasmucony utratą agenta. Ale taka jest rzeczywistość pracy wywiadowczej: wieczne źródła informacji nie istnieją.” (str. 288 i 289 cytowanej książki)
Wyjaśnienia:
Lax (Laks) – Kirił Jurjewicz Laks, rezydent radzieckiego wywiadu w Buenos Aires w 1946 r., 1947–1949.
Monachow – Konstantin Pietrowicz Monachow, rezydent, 1949–1953.
Budarin – Jurij Dmitrijewicz Budarin, I sekretarz w 1948 r.
Wyszyński – Andriej Januarewicz Wyszyński, w latach 1946–49 zastępca ministra spraw zagranicznych, w latach 1949–1953 minister spraw zagranicznych, w 1949 r. przewodniczący Infobiura, czyli wywiadu.
Bzdura czy fakt?
Moją pierwszą reakcją po przeczytaniu tych słów było stwierdzenie, że to nonsens. Że mamy do czynienia z klasyczną rosyjską „bajką”, gdzie kilka danych pozornie się zgadza, a reszta to kompletne wymysły. Tym bardziej, że informacji nie da się w żaden sposób potwierdzić.
Najpierw udało mi się z dostępnych czeskich źródeł potwierdzić to, o czym N. Nikandrow wspomina na końcu – przyczynę zniknięcia Kunošiego z Argentyny. Według źródeł dostępnych i weryfikowalnych w czeskim Archiwum Służb Bezpieczeństwa (ABS), Alexander Kunoši został rzeczywiście odwołany z Argentyny do Pragi w czasie trwającej nagonki przeciwko centrum spiskowemu wokół Slánskiego i spółki.
W aktach dostępnych w ABS pod sygnaturą MNB – 97 (Materiały z Ruzyni, część nr 6, Kunoši Alexandr) dowiadujemy się, że Alexander Kunoši został zatrzymany w Pradze 17 stycznia 1952 roku, po niego przyszło aż trzech funkcjonariuszy StB w cywilu.
Na str. 33 tego tomu StB podaje, o co oskarżała Kunošiego. Konkretnie miało chodzić o handel samochodami w Argentynie, sprzeniewierzenie kwoty 1 650 000 koron, negocjacje z argentyńskimi hurtownikami na niekorzystnych dla CSR transakcjach, a do tego StB dodała dość poważny zarzut kontaktów ze Zdenkiem Tomanem (Zoltánem Goldbergerem) w Londynie w czasie wojny oraz po wyzwoleniu w Czechosłowacji. Toman, szef powstającego cywilnego wywiadu StB, został w 1948 r. zatrzymany i oskarżony o współpracę z brytyjskim IS, z aresztu zbiegł.
Podczas przesłuchań Kunoši był wypytywany (i najprawdopodobniej torturowany) w związku z różnymi osobami. Szczególnie obciążającą okolicznością było to, że Kunoši dobrze znał Vlado Clementisa, Ladislava Holdoša i innych, którzy byli wówczas sądzeni i skazywani. Clementis – co jest ważne – bezpośredni przełożony Kunošiego jako zastępca i później minister spraw zagranicznych, został w 1952 roku stracony (3 grudnia). Kunošiemu z pewnością nie pomagało też to, że jego żoną była Francuzka…
Nawiasem mówiąc – u Tomana (Goldbergera), Kunošiego (Kohna) i innych osób, które jeszcze wymienię w związku z tą historią – istotne jest ich pochodzenie, a nawet miejsce urodzenia. Wielu z nich łączyło bowiem żydowskie pochodzenie oraz fakt, że urodzili się na obszarze zwanym Rusią Podkarpacką. Brutalne, sfabrykowane procesy tego okresu były w znacznej mierze wymierzone w tzw. syjonistów, co było przejrzystym kłamstwem maskującym antysemicki charakter tej nagonki.
Ale wróćmy okrężną drogą do sprawy Kunošiego – w aktach prowadzonych na Artura Londona (sygn. MNB-19) znajduje się lista osób, które w związku ze sprawą Londona pojawiły się w protokołach; na str. 5 wymieniony jest Alexandr Kunoši z adnotacją „skazany”. Ta lista (licząca łącznie 246 nazwisk) powstała 29 stycznia 1954 roku i zdradza prawdopodobnie zamysł śledczych z StB.
W aktach Londona Kunoši jest prezentowany jako „zachodni agent i syjonista w Buenos Aires”, a to wiele sugeruje. Nazwisko byłego ambasadora w Argentynie przewija się przez wiele akt z owych burzliwych czasów i jest jasne, że został przez StB wytypowany jako kolejna ofiara gigantycznej czystki.
Jeśli jednak mamy wrócić do naszego głównego tematu – czyli kwestii ewentualnej działalności szpiegowskiej Kunošiego w Argentynie – nie można pominąć akt o sygnaturze ZV-4 MV, czyli specjalnych akt śledczych prowadzonych wobec osób: Závodský, Osvald (27.10.1910), Pokorný, Bedřich (06.03.1904), Pich Tůma, Miroslav (22.08.1919), Černý, Karel (09.05.1912), Milén, Ivo (02.02.1911), Valeš, Oskar (29.02.1912), Šmolka, Vladimír (16.09.1907).
Na str. 108 tych akt znajduje się zeznanie niejakiego Ladislava Řepíka, do 1950 roku funkcjonariusza wywiadu, który zajmował się placówkami dyplomatycznymi za granicą. Řepík był przesłuchiwany przez StB jako świadek na wolności. Zeznanie spisano w lutym 1952 roku; zapytano go także o dr. Kunošiego, o którym zeznał: „W miesiącach letnich 1949 r. przedłożyłem VALEŠOWI ustalenia operacyjne, których było wiele z całego okresu jego pracy od 1947 do 1949 r., kiedy to przejawiał się jako wróg ludowo-demokratycznej republiki. Z raportów wynikało, że kapitałowo uczestniczy w konkurencyjnych firmach, hamuje rozwój naszego handlu zagranicznego w Ameryce Południowej”. – Twierdzenia te były prawdopodobnie częścią skonstruowanych oskarżeń i mogły zostać Řepíkowi podłożone.
Jednakże ciekawsza jest druga część zeznania, która bezpośrednio wiąże się z naszym głównym tematem: „VALEŠ powiedział mi, że to współpracownik wywiadu, który składa dobre raporty, ma kontakty z wysokimi dygnitarzami, ale ze względu na ustalenia, zwłaszcza ostatnie, dał zgodę na opracowanie wniosku o odwołanie… Do czerwca 1950 r. nie otrzymałem żadnych wieści o powrocie dr. Kunošiego”. Wyjaśnijmy, że Oskar Valeš (1912–1987, właśc. Weltzer) dowodził wywiadem od 1950 roku do swojego aresztowania 26.04.1951, w 1953 roku został skazany na 21 lat więzienia, w 1956 roku zwolniony, a w 1964 roku ostatecznie zrehabilitowany.
Tutaj zatem natrafiłem na pierwszą, jak się wydaje, istotną wzmiankę o tym, że Alexander Kunoši pracował dla wywiadu – tyle że czechosłowackiego. Oczywiście, jest to zeznanie z niewątpliwie zmanipulowanego śledztwa i dlatego trzeba je traktować z dużą rezerwą. Niemniej są to słowa ówczesnego pracownika wywiadu, który cytował swojego szefa.
Zajmijmy się jeszcze kwestią aresztowania byłego ambasadora – w grudniu 1953 roku dochodzi w śledztwie do zwrotu. Najwyższa Prokuratura Wojskowa informuje StB, że Alexandra Kunošiego nie można postawić przed sądem za delikty, na które sporządzono akt oskarżenia, ponieważ są one przedawnione. Prokuratura żądała zatem od StB przedłożenia konkretnych materiałów o przestępczej działalności; jeśli to nie nastąpi – ogłosiła – zatrzymany zostanie zwolniony.
Na razie nie udało mi się ustalić, co było rzeczywistą przyczyną tego zwrotu, ponieważ procesy, które z praworządnością nie miały nic wspólnego, trwały aż do 1954 roku (włącznie), więc ten konkretny przypadek swoim zakończeniem nieco odbiega od reszty. Pewne jest tylko to, że StB nie formułowała już nowych oskarżeń i dlatego 16 stycznia 1954 roku postępowanie karne umorzono, a dzień później Alexander Kunoši został zwolniony z aresztu bez postawienia jakichkolwiek zarzutów. W areszcie spędził blisko dwa lata…
Nie mógł jednak wrócić do MSZ i był zmuszony utrzymywać się jako nauczyciel w szkole językowej w Bratysławie. Alexander Kunoši zmarł w wieku zaledwie 54 lat w 1962 roku; nie ma wątpliwości, że dwuletni areszt musiał drastycznie podłamać jego zdrowie. Zrehabilitowany został dopiero pośmiertnie. W 1968 roku prezydent nadał mu (pośmiertnie) Order Pracy, który odebrał jego brat.
Okoliczności śledztwa i nieudanej próby uwikłania Kunošiego w różne intrygi tzw. centrów antypaństwowych, syjonistycznych czy trockistowskich nie są jedynymi motywami, które znajdziemy w aktach stworzonych przez StB, w których występuje bohater tego artykułu.
Jak już wspomniano, to, co jednoznacznie opisał Nil Nikandrow, czyli działalność szpiegowska, jest wymieniona również w materiałach StB, i to nie tylko w związku z zatrzymaniem i uwięzieniem byłego ambasadora. Stopniowo, w miarę jak Archiwum Służb Bezpieczeństwa udostępniało na swojej stronie internetowej nowo zdigitalizowane materiały, wyłoniły się kolejne dokumenty, na podstawie których można jednoznacznie potwierdzić, że Alexander Kunoši był ważnym agentem czechosłowackiego wywiadu w Argentynie i że na polecenie swojego przełożonego, Vlado Clementisa, współpracował także z wywiadem sowieckim. Był na tyle ważny, że kierował całą siatką agenturalną i był przez StB postrzegany jako rezydent, czyli szef rezydentury w Buenos Aires.
Dziennik archiwalny teczek agenturalno-operacyjnych zawiera, zgodnie ze stroną ABS, także zapis o złożeniu do archiwum teczki o sygn. nr rej. 20878 (nr arch. 4221), która była prowadzona na Alexandra Kunošiego. Teczki, których numer rejestracyjny zaczyna się od dwójki, to akta dokumentujące na tzw. typy wyeliminowane – bądź byłych agentów, bądź osoby, które zostały uznane za interesujące dla StB i podjęto próbę ich zwerbowania. Przy tej konkretnej teczce po prawej stronie zapisu znajduje się pieczątka „ZNISZCZONO” (2.V.84) oraz zapisany jest pseudonim osoby, na którą prowadzono teczkę: „Camilo”. Ta teczka może istnieje, a może nie – z pewnością nie jest dostępna na stronie internetowej ABS (ebadatelna), co jednak niekoniecznie musi oznaczać, że nie zachował się mikrofilm z tymi aktami.


Na razie wygląda to tak, że żaden ze współczesnych historyków czy badaczy z pewnością do tej teczki nie dotarł, a jeśli została naprawdę bezpowrotnie zniszczona, to już nie dotrze. To rzecz, którą trzeba jeszcze zweryfikować. Na podstawie znajomości innych teczek z „dwójką” mogę powiedzieć, że treść może potencjalnego odkrywcę rozczarować – z reguły te akta nie są kompletne, StB pozostawiła w nich tylko podstawowe informacje, zwykle więc nie chodzi o pełną dokumentację.
Ale to w tej chwili nie jest aż tak istotne, ponieważ zachowały się inne materiały, na podstawie których można z pewnością powiedzieć, kiedy agent „Camilo” został pozyskany do współpracy z StB i co było treścią jego pracy szpiegowskiej. Inne źródła stworzone przez StB umożliwiają nam bowiem poznanie wielu ciekawych faktów o wywiadzie przed 1952 rokiem. Mam na myśli już cytowaną, bardzo obszerną teczkę, liczącą 3340 stron i nazwaną „Materiały z czasów Valeša i spółki”, dzięki której zyskujemy ogólny wgląd w pracę wywiadu przed 1952 rokiem, również w odniesieniu do Ameryki Łacińskiej, choć ten odcinek pracy był raczej marginalny.
W jednym z tych kilku tomów o sygn. nr rej. 20965 na str. 73 i nast. znajduje się dokument z 1 marca 1951 roku, podpisany przez Trnkę, który był jednym z funkcjonariuszy wydziału wywiadu zajmującego się Ameryką Łacińską. Ten zaklasyfikowany jako ściśle tajny dokument nosi nagłówek:
„CAMILO (Dr Alexandr Kunoši)”
Jego treść przytoczę w całości, a zaraz wszystko stanie się jasne:
„1 marca 1951 r. Ś c i ś l e t a j n e!
C A M I L O /Dr Alexandr KUNOŠI/. Urodz. 26.7.1908 w Bratysławie, narodowość słowacka, obywatelstwo czechosłowackie, wyznanie rzymskokatolickie, żonaty. Studiował we Francji i w Anglii. Przed okupacją był zatrudniony jako urzędnik wydziału robót publicznych w Bratysławie, potem tamże jako profesor akademii handlowej. Politycznie był członkiem partii socjaldemokratycznej. Podczas okupacji został ochotnikiem armii zagranicznej i był pracownikiem Rady Narodowej w Paryżu. Później był więziony we Francji z grupą Hoffmeistera i Pelca. Po wyzwoleniu był zatrudniony w MSZ. Tutaj wstąpił 23.8.1945 do KPCz. Wiosną 1946 roku został mianowany posłem Republiki Czechosłowackiej w Buenos Aires, gdzie pracuje do dziś. Został jednak już odwołany i w kwietniu br. ma powrócić do Czechosłowacji. Za żonę ma Francuzkę i córkę ur. w 1939 r. Rodzice jego żony żyją dotąd we Francji. Istnieje bardzo silne przypuszczenie, że nie wróci do Czechosłowacji, a to z tych powodów: Początkiem 1950 roku MSZ było zainteresowane odwołaniem Camila. Camilo miała być w kraju powierzona bardzo ważna funkcja w ministerstwie. To przeniesienie wiązało się z bardzo dobrą relacją między ministrem Clementisem a Camilem. Ponieważ wyjazd Camila z Argentyny pozostawiłby naszą działalność wywiadowczą w Argentynie bez kierującego agenta, centrala wstrzymała jego wyjazd. W międzyczasie ustąpił w Pradze minister Clementis, co Camilo jako jego przyjaciel z pewnością bardzo ciężko przeżył. Teraz, po ujawnieniu Clementisa jako imperialistycznego szpiega i sabotażysty, jego przyjaciel Camilo z pewnością będzie miał niewiele powodów do powrotu do CSR. Byłoby interesujące ustalić, skąd wywodzi się przyjaźń między Camilem a Clementisem i szczegółowo wyjaśnić działalność Camila we Francji oraz w ogóle podczas okupacji. Przez zdradę Camila staliby się dla nas bezwartościowi wszyscy nasi współpracownicy, których on zna /Magdalena, Eusebio, Bonifacio, Diego, Lopez/. Ponadto jego wcześniejsza działalność polityczna w socjaldemokracji i jego dość wielkopański i grandseigneurski sposób życia jeszcze wzmacniają przypuszczenie, że odmówi powrotu do kraju. Camilo był w 1947 roku zaproponowany i pozyskany przez ob. Wehlego do działalności wywiadowczej. W ramach tej działalności pracował całkiem zadowalająco, choć nie miał potrzebnej wiedzy fachowej. Korzystał z doniesień przypadkowych informatorów, ale zdobył także pomocników, którzy dostarczali mu materiał świadomie /Magdalena i pomocnicze elementy: Eusebio, Dolores, Juan/. W listopadzie 1949 roku był krótko szkolony przez funkcjonariusza centrali tow. Vydrę w zakresie konspiracji, kadr, obiektów, budowy siatki, spotkań, fotografowania, łączności, więzi, szyfru. Latem 1950 roku z okazji jego podróży do Pragi był szkolony przez tow. Marka w zakresie szyfru i uzgodniono z nim łączność szyfrową. Łączność z nim jest przez kuriera, pocztę dyplomatyczną, a ostatnio zbudowano łączność szyfrową po pozyskaniu szyfranta w Buenos Aires dla naszej współpracy. W centrali jest znany tow. Trnce, Markowi, Wehlemu, Modremu, Kovářowi, Janouškowi, Vydrze, Pavlišowi, Dominikowi, Miksowi i Zelence. Poza krajem zna go pod tym względem Eusebio, Bonifacio, Magdalena, Juan, Dolores, i niemal na pewno Lopez oraz była pracownica Čatová. W Urugwaju zna go dr Hoyer. Jest bardzo prawdopodobne, że wiedzą o nim inni pracownicy naszej misji w Baires. O jego działalności w sumie można powiedzieć, że współpracę z nami nie brał wystarczająco poważnie, że lekceważył zasady konspiracji i w ogóle znaczenie naszej służby. Po prostu zrobił tylko bardzo mały ułamek tego, do czego miał możliwości i predyspozycje. Relatywnie jednak zrobił więcej niż taki Lopez, Sádecký, Teodorico, Antonio, Fernao i pod. Z Camilem zamierzamy przerwać współpracę, czy wróci do CSR, czy nie. Za swoją działalność nie był początkowo honorowany, od listopada 1949 dostaje za swoją pracę regularną pensję miesięczną 3.000,- Kčs, które są wysyłane jego siostrze Margicie Sabaminovej do Bratysławy. Do lutego 1951 roku kosztował nas więc 48.000,- Kčs. Oprócz tego Camilo zarządzał naszym funduszem w Buenos Aires, z którego wypłacał Bonifacia i Magdalenę oraz pokrywał gotówkowe wydatki Eusebia i Diega. Sporządzono w 3 egz.
T r n k a”
W tomie o sygn. MNB-2, w którym znajduje się dokumentacja związana ze śledztwem w sprawie Vlado Clementisa, znajdujemy wyjaśnienie zniknięcia Kunošiego z Argentyny, o którym pisze wyżej cytowany Nil Nikandrow; dodajmy, że rosyjski autor pomylił rok, nie było to w 1950, lecz rok później. Podobnie nieścisłość jest w informacji o aresztowaniu Kunošiego. Chodzi o wniosek o przeprowadzenie przesłuchania Clementisa w sprawie dr. Alexa Kunošiego (z 30 października 1951, skan 60/332), gdzie podano: „Na 1.7. br. został powołany do Pragi pod pozorem, że weźmie udział w posiedzeniu ONZ w Paryżu – przy naszej współpracy poseł z Buenos Aires, dr Alexander Kunoši, który był jednocześnie do tego czasu kierownikiem naszej siatki w Argentynie”.
Nie będziemy tutaj wchodzić w szczegóły sprawy Clementisa, skupimy się tylko na tych faktach, które bezpośrednio wiążą się z kwestią pracy agenturalnej „Camilo” dla czechosłowackiego i sowieckiego wywiadu. Rozumie się samo przez się, że przesłuchiwany Vlado Clementis, zgodnie z prawdą, potwierdził, że znał Kunošiego już dawno z okresu przedwojennego i że to on przeforsował go do dyplomacji, a także bezpośrednio na stanowisko posła w Buenos Aires w 1947 roku.
Widzimy tutaj, że władze użyły kłamstwa, aby ściągnąć podejrzanego dyplomatę, o którym miały informacje, że mógłby emigrować, oraz że StB potwierdza tutaj, iż ten dyplomata kierował całą siatką agenturalną w Argentynie. Zauważmy, że w 1951 r. właśnie tak zachował się ówczesny ambasador PRL w Argentynie, Stefan Szumowski (1902 – 1971) – czyli pozostał w Argentynie, emigrował, co zapewne StB odnotowała.
Z przeprowadzonych przesłuchań V. Clementisa wynika, że StB pytała go wprost o Kunošiego, chodziło o zeznanie sporządzone 12.11.1951 (czyli przed aresztowaniem posła) – ten zapis znajduje się w 3. części tomu na str. 347 i następnych. Nie wiemy, na ile chodziło w tym przypadku o zmanipulowane świadectwo, niemniej fakty podane przez Clementisa zgadzają się. Zacytujmy najistotniejszą część:
„Kunoši zatrudniał jako siłę kontraktową w naszym poselstwie niejakiego Rapaporta pochodzenia z zakarpackiej Ukrainy, który dostarczał mu treść tajnych raportów wysyłanych do argentyńskiego ministra spraw zagranicznych, uzyskanych przez argentyńskiego ambasadora w Waszyngtonie. Oprócz tego zdobywał dla Kunošiego także raporty, które składał argentyński minister spraw zagranicznych argentyńskiemu posłowi w Pradze. Raporty z Waszyngtonu były bardzo cenne i Kunoši regularnie przekazywał je sowieckiemu ambasadorowi”.
Czyli, jeśli minister spraw zagranicznych wiedział, że czechosłowacki poseł przekazywał informacje wywiadowcze sowieckiemu ambasadorowi, oznacza to, że czynił to nie tylko za jego zgodą, ale także na jego polecenie – tego Kunoši ze swoją przeszłością (przed wojną był w socjaldemokracji, do Partii Komunistycznej wstąpił dopiero wskutek połączenia tych partii) z pewnością samowolnie by sobie nie pozwolił.
W tej części świadectwa później skazanego i straconego Vlada Clementisa jest jeszcze jeden istotny szczegół – ów „niejaki Rapaport z zakarpackiej Ukrainy”. Chodzi o Mořica Rappaporta, ur. 6.12.1916, bardzo ciekawą postać, a także niezwykle ważną dla czechosłowackiego wywiadu i kontrwywiadu.
V. Clementis w ten sposób wyjawił owo cenne źródło informacji, które było dla Sowietów w Buenos Aires zagadką i którego „Żuk” nie chciał zdradzić. Źródła publiczne niewiele nam powiedzą o Rappaporcie, może tylko to, że w 1953 roku należał do grupy ludzi, którzy pomagali zespołowi muzycznemu Kučerovci. Wokalno-instrumentalna grupa Václava Kučery, jak pisze w książce Můj rok 1953 Alena Breuerová (wyd. 2023), zyskała wtedy ogromną popularność. Grali pieśni Ameryki Łacińskiej i Oceanii i grali je profesjonalnie, ponieważ zaopatrzyli się w wykwalifikowanych doradców językowych, etnograficznych i muzycznych. Do nich należeli Hanzelka i Zikmund (o nich będzie jeszcze mowa) , a także „czecho-brazylijczyk Mořic Rappaport”. Z tym „czecho-brazylijczykiem” to drobny błąd, ponieważ Mořic Rappaport był czecho-argentyńczykiem, ale przede wszystkim Żydem z Rusi Podkarpackiej, tak samo jak Kunoši czy Toman. I tak samo jak Kunoši został w 1951 roku ściągnięty do Pragi, z Argentyny, dokąd wyemigrował w 1939 roku.
Był niewątpliwie bardzo zdolnym, zręcznym i inteligentnym człowiekiem, niemniej wiele o nim mówi fakt, że jedyne informacje, które można o nim dotąd znaleźć, pochodzą z akt Służby Bezpieczeństwa, której był wieloletnim i niezawodnym agentem.
M. Rappaport stał się w Buenos Aires pracownikiem kontraktowym czechosłowackiej ambasady, i to już w 1945 roku. W 1948 roku został zwerbowany przez Kunošiego jako agent StB, otrzymał pseudonim „Magdalena” – te informacje można potwierdzić m.in. w teczce prowadzonej na Rappaporta przez wywiad (sygn. nr rej. 44619), gdzie StB doprecyzowuje: „W czasie swojej działalności w Buenos Aires MAGDALENA przekazał nam znaczną ilość raportów. Były one jednak stylizowane dziennikarsko i często przeplatane własnymi komentarzami. Chodziło w większości o reprodukcje rozmów z nieświadomymi informatorami… Jego praca … była oceniana wprawdzie jako amatorska co do stylu, ale jako dobra co się tyczy źródeł i znaczenia niektórych raportów (odpisy telegramów argentyńskich placówek dyplomatycznych z Waszyngtonu i Rio, zdobywane na arg. MSZ, plan chilijskich punktów oparcia i pod.)…”. Z pewnością warto byłoby poświęcić M. Rappaportowi, który był potem prowadzony jako agent III i II Zarządu w Czechosłowacji, więcej miejsca, ale teraz skonstatujmy, że agent „Magdalena” był niewątpliwie najcenniejszym ogniwem siatki agenturalnej, którą Kunoši w Buenos Aires kierował.
„Camilo” jako „kierownik naszej siatki” zdecydowanie nie próżnował i podczas swojego szpiegowskiego pobytu w Argentynie pozyskał do współpracy z StB kilku współpracowników – wymieńmy „Juana” czy „Eusebia”, którzy byli wprawdzie czechosłowackimi pracownikami placówki dyplomatycznej, ale działalność wywiadowcza innych elementów kierowanej przez niego siatki była z pewnymi sukcesami wymierzona także przeciwko słowackiej emigracji separatystycznej w Argentynie, czym zajmowali się inni agenci („Bonifacio”, „Diego”).
W związku z agentem „Diego” trzeba wspomnieć o pewnym wydarzeniu, którego negatywnym bohaterem był ten agent, podczas gdy dwuznacznie pozytywnym bohaterem jego organ prowadzący, był „Camilo”, a niechcący uwikłali się w to także sławni podróżnicy Zikmund i Hanzelka. Z akt prowadzonych na „Diega” (sygn. rej. 20117, nazwisko: Viktor Samek) dowiemy się nie tylko tego, że był słowackim emigrantem żyjącym w Argentynie i perfekcyjnie znającym hiszpański, ale także tego, że prowadził rozrzutne życie, defraudował pieniądze, których chciał z powrotem jego były pracodawca. To było w 1949 roku, kiedy „Diego” dostał pracę w czechosłowackim poselstwie. Nieszczęsny agent zdecydował, że odda do lombardu pod zastaw kamerę Hanzelki i Zikmunda, którzy z Buenos Aires wyruszyli Tatrą 87 na swoją sławną wyprawę latynoamerykańską. Aby nie doszło do skandalu, wszystko pokrył Kunoši i zalecił „Diegovi”, aby wyjechał do Czechosłowacji i zaczął uporządkowane życie. Właśnie ta pomoc w potrzebie posłużyła Kunošiemu do pozyskania Samka jako agenta StB. „Diego” rzeczywiście wyjechał do Czechosłowacji, ale nie udało się go już wysłać z powrotem do Argentyny. Alexander Kunoši ocalił więc ekspedycję wtedy jeszcze mało znanych podróżników, ale jednocześnie sprytnie wykorzystał to do pozyskania kolejnego agenta, który potem był w Czechosłowacji nasłany na argentyńskie poselstwo. Film z wyprawy podróżników Zykmunda i Hanzelki znajduje się tutaj: https://www.youtube.com/watch?v=Md5Lt92XEZ4
Jakkolwiek centrala miała pewne zastrzeżenia co do jakości pracy wywiadowczej Kunošiego w Argentynie, pewne jest, że jego tajna działalność wykazała, iż można tam pracować wywiadowczo. Na skutek odwołania „Camila” i „Magdaleny” do Pragi ta skutecznie rozpoczęta praca wywiadu została wprawdzie znacznie naruszona, ale kadrowy funkcjonariusz wywiadu, który przyjechał do Buenos Aires w 1952 roku, miał do czego nawiązać i dzięki ustaleniom uzyskanym od tych dwóch agentów jechał tam z pewną wiedzą o środowisku agenturalnym, co samo w sobie stanowiło niebagatelną wartość.

Ludzkie losy nie są tylko czarno-białe, historia życia Alexandra Kunošiego była z pewnością ciekawa, wręcz przygodowa

, ale także tragiczna – przeżył dwa lata spędzone w komunistycznym areszcie – dwa lata, które definitywnie złamały jego obiecująco rozwijającą się karierę dyplomaty. Nie wiemy, jakie pobudki skłoniły go do tego, że podjął się także roli szpiega – być może patriotyczne, ale raczej tę decydującą rolę odegrały motywy chciwości czy karierowiczostwa. Może w ten sposób chciał zabezpieczyć swoją przyszłość, którą z uwagi na jego wcześniejszą beneszowską i socjaldemokratyczną orientację w ramach komunistycznej rzeczywistości widział jako niepewną. Idealnym zabezpieczeniem mogłaby być współpraca z sowieckim wywiadem – może to był z jego strony chłodna kalkulacja?
Można spekulować, że ta sowiecka karta mogła mieć wpływ na umorzenie śledztwa, ale to tylko hipoteza. Z punktu widzenia wywiadowczego praca Kunošiego przynosiła efekty przynajmniej do 1972 roku, kiedy zarchiwizowano teczkę prowadzoną na Mořica Rappaporta – który przez cały ten czas (od 1951 r.) był niezawodnym i wydajnym agentem StB, nasyłanym na różnych Latynoamerykanów przebywających w Czechosłowacji; jako redaktor ČTK, perfekcyjnie władający hiszpańskim, wiernie służył III, a później II Zarządowi StB. Sam Alexander Kunoši od zwolnienia z aresztu dla StB już nie pracował.
Vladimír Petrilák
Książkę Nila Nikandrowa można online czytać (po rosyjsku) pod tym adresem: https://www.rulit.me/books/na-zadnem-dvore-ssha-stalinskie-razvedchiki-v-latinskoj-amerike-read-738879-1.html

Dodaj komentarz