Adam, czyli Luis Suarez

Udostępnij:

Adam, czyli Luis Suarez – gorzej, niż pożyteczny idiota

Były czeski prezydent Miloš Zeman w wywiadzie dla jednego z większych czeskich portali interenetowych stwierdził, że „dziennikarze to sprzedajne k**wy”. Dodał, że oczywiście nie wszyscy.  To dosyć powszechna, by nie rzec obiegowa opinia. Co ciekawe, prawdziwość tego stwierdzenia w pewnym sensie weryfikuje praktyka służb wywiadowczych.

W książce „Szpiedzy – wzloty i upadki KGB w Stanach Zjednoczonych“ (John Earl Haynes, Harvey Klehr, Aleksandr Wasiliew, IPN, Warszawa 2025) w rozdziale zatytułowanym „Szpiedzy wśród dziennikarzy“ możemy przeczytać: „…dziennikarze (w odróżnieniu od inżynierów, naukowców, wojskowych czy urzędników) rzadko mieli bezpośredni dostęp do tajemnic technicznych i niejawnych dokumentów, ale rzemiosło szpiegowskie to przecież nie tylko klasyczne wykradanie materiałów. KGB chętnie rekrutował przedstawicieli tej grupy zawodowej, po części ze względu na ich kontakty i dojścia do nieoficjalnych źródeł i kuluarowych informacji dotyczących bieżącej polityki czy strategii działania, po części dla wglądu w ludzkie charaktery, i wreszcie dla posiadanej przez nich, a nieujawnionej publicznie wiedzy, która nigdy nie trafiała do publikowanych tekstów. Pewne dziennikarskie nawyki i styl pracy również sprzyjały prowadzeniu zadań szpiegowskich.“

Wśród dziennikarzy chętnie też znajdowała swoich informatorów (i agentów) czechosłowacka służba wywiadu cywilnego (StB), która zresztą w swej pracy postępowała według sowieckich wskazówek, bądź co bądź była to  „młodsza siostra” KGB. StB stosując przykrycie dyplomatyczne dla swoich oficerów wywiadu pracujących zagranicą  często i chętnie zastrzegała dla siebie funkcję attaché ds. prasy i mediów. Taka posada niejako siłą rzeczy wymuszała naturalny kontakt z miejscowymi dziennikarzami, więc co do zasady, dyplomata nie robił nic podejrzanego spotykając się z ludźmi mediów.

I dokładnie taki przypadek – legalny kontakt z żurnalistą, bez konieczności konspiracji, ukrywania czegokolwiek – dał StB okazję do prowadzenia skutecznych działań wywiadowczych w Meksyku. Współpraca z tym dziennikarzem meksykańskim trwała prawie dziesięć lat.

Sprawa ta dotyczy kontaktu rezydentury Meksyk  – dziennikarza, który nie nadawał się na agenta, nie można go było ot tak po prostu zwerbować, gdyż na przeszkodzie ku temu stanęły dwie poważne przyczyny, o których oczywiście napiszę dalej. Mimo to kontakt ten, w pełni legalny, jawny, stał się wartością operacyjną, stosunkowo cennym nabytkiem, który przyniósł StB sporo pożytku.

Mowa o kontakcie rezydentury Stb w Meksyku, Luisie Suarezie (1918-2003). Luis Suarez był Hiszpanem, aktywnie walczącym po stronie republikańskiej w hiszpańskiej wojnie domowej. W szeregach armii osiągnął w swoich osiemnastu latach stopień kapitana. Po upadku reżimu wspieranego przez Związek Sowiecki wraz z małżonką spędził cztery miesiące w obozie dla uciekinierów we Francji, stamtąd udał się w 1939 r. na emigrację do Meksyku, gdzie otrzymał azyl. W 1941 r. otrzymał obywatelstwo meksykańskie. Czeski historyk Michal Zourek w swej książce „Československo očima latinsko-amerických intelektuálů” („Czechosłowacja oczami intelektualistów z Ameryki Łacińskiej”, Runa, 2018) zauważył, że Suarez po tym bojowym doświadczeniu „tak samo jak wielu innych przedstawicieli lewicy hiszpańskiej, darzył głęboką wdzięcznością Związek Sowiecki za jego pomoc w czasie wojny domowej. Nie tylko się od niego nigdy nie odwrócił, ale w swej działalności bezgranicznie go wspierał”. Własnie taka – prosowiecka, można powiedzieć, była droga życiowa i kariera dziennikarska Suareza. Była to kariera z jednej strony sprytnego i zdolnego dziennikarza, ale jednocześnie pod wieloma względami typowego „sowieciarza” (homo sovieticus), oportunisty, który potrafił wykorzystać dla swoich ambicji materialnych i niematerialnych wszystkie okoliczności i doskonale sobie radził mając na względzie swoje korzyści. Być może jego postawa życiowa wynikała pośrednio z pochodzenia, z tego jak sam siebie określił: w jednej niepublikowanej rozmowie miał o sobie powiedzieć, że jego pochodzenie jest arabsko (Maur) – żydowskie. Maurowie, jak nas poucza czeska wersja wikipedii „utrzymywali się głównie z pasterstwa i handlu. Wielu z nich zajmowało się jednak piractwem i rabunkami”.

Do takiej oceny skłania lektura stosunkowo obszernego zbioru dokumentacji, który na temat Luisa Suareza zgromadziła czechosłowacka bezpieka (StB), a konkretnie jej wywiad cywilny Departamentu I. MSW. O ile mi wiadomo, dotąd żaden z historyków czy badaczy do tej teczki nie dotarł, więc warto się nią zająć. Mówiąc bardziej konkretnie, chodzi o podteczkę, gdyż materiał dot. Suareza został zgromadzony w olbrzymiej teczce obiektowej z numerem rej. 11745, nazwanej „Baza Meksyk”. Materiał na Suareza, któremu nadano kryptonim „Adam” powstawał w latach 1961-1970. Jego teczka zastała formalnie złożona (czyli zakończona formalnie) do archiwum MSW w 1971 r. Nie oznacza to jednak, że w latach późniejszych nie został on znów wykorzystany przez czechosłowacki wywiad.

Suarez, jak pisze M. Zourek w już cytowaej ksiąće o intelektualistach z Ameryki Łacińskiej,  Europę Wschodnią odwiedził po raz pierwszy w w 1953 r. Swe wrażenia z Czechosłowacji, Polski i Rumunii opisał w swoich reportażach w meksykańskiej prasie, w rok później  wydał na ten temat książkę Inny świat (Otro Mundo). Wówczas najdłużej był w Rumunii, gdyż tam odbywał się światowy festiwal młodzieży. W Pradze spędził jedynie cztery dni w drodze do Bukaresztu. Po pobycie w Rumunii znów wracał do Meksyku przez Czechosłowację. Jego reportaże, te które przypomniał w swej książce M. Zourek, są do dziś odrażającym podręcznikowym przykładem nachalnej komunistycznej propagandy.

Kapuściński Ryszard, znany polski reporter (zresztą także mający doświadczenie ze współpracą z komunistycznym wywiadem – Departament I MSW PRL nadał mu kryptonim „Poeta” i „Vera Cruz”), Suareza wychwalił w swej książce „Wojna futbolowa”: „Luis Suarez powiedział, że będzie wojna, a we wszystko, co mówił Luis – wierzyłem. Mieszkaliśmy razem w Meksyku, Luis dawał mi lekcje Ameryki Łacińskiej. Czym jest i jak ją rozumieć. Potrafił przewidzieć wiele wydarzeń. W swoim czasie przewidział upadek Goularta w Brazylii, upadek Boscha w Dominikanie i Jimeneza w Wenezueli. Na długo przed powrotem Perona wierzył, że stary caudillo będzie znowu prezydentem Argentyny, zapowiedział też rychłą śmierć dyktatora Haiti Françoisa Duvaliera, któremu wszyscy dawali wiele lat życia. Luis umiał poruszać się po sypkich piaskach tutejszej polityki, w których tacy amatorzy jak ja grzęźli beznadziejnie, co krok popełniając błędy.” Tzw. wojna futbolowa miała miejsce w 1969 r., czyli Kapuściński spotykał się z Suarezem w stolicy Meksyku właśnie w czasie, kiedy jeden i drugi uprawiali ścisłe kontakty z bratnimi służbami bezpieczeństwa, Kapuściński z polską SB, Suarez z czechosłowacką StB.

Udostępnij:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *